wtorek, 18 września 2012

Ślimaki na pietruszkowo - czosnkowych grzankach / Snails bruschetta


Ślimaki, to śliski temat. Można ich w ogóle nie tknąć, można ich nie lubić ale można też lubić albo nawet uwielbiać. Tym razem daleko mi do jakichkolwiek skrajności i zostaję przy lubieniu. Jadłam je drugi raz w życiu. Pierwszy raz zaserwowano mi je w mojej ulubionej restauracji Provence w Aalborgu w Danii. Były jednak trochę gumiaste, więc nie wywołały jakiegoś wielkiego megaentuzjazmu. Nie przekreśliłam ich jednak tak do końca, bo intuicja podpowiadała mi, że odpowiednio przyrządzone, mogą być naprawdę bardzo smaczne. Całkiem niedawno przekonałam się, że rzeczywiście drzemie w tych ślimacznych stworkach spory potencjał. Dzięki Tatianie Matwij zostałam posiadaczką zgrabnej i wcale niemałej puszki ślimaków w zalewie. Było mi strasznie miło, bo ślimaki przywędrowały do Łasucha z europejskich wojaży, czym Tatiana ujęła mnie jeszcze bardziej. To niezwykle miłe, że o Łasuchu się pamięta :-D Oczywiście ślimaki zostały natychmiast otwarte i spróbowane. I tu pierwsza niespodzianka, bo ślimaki same w sobie nie miały wiele smaku. Decyzja więc zapadła o konieczności ich podrasowania. I udało się, wyszło pięknie, aromatycznie, kolorowo i w sumie bardzo szybko. Idealna przystawka, która zachwyci Waszych gości, pod warunkiem, że są odważni :-)

Snails can be a questionable suject in the kitchen. Not everyone likes them and there are a lot of people that don't want to even think about the possibility of eating a snail. I definitely belong to the first group and curiosity always wins. I already had the possibility to eat snails in one of my favourite restaurants Provence in Aaalborg in Denmark. Although they turned out a bit chewy, I still had the intuition that snails can be in fact pretty delicious. Just a few days ago it turned out that my intution is quite reliable at least when it comes to snail issue. I received a souvenir from my friend Tatiana, who gave me a can of snails after her parisian trip. It was so nice of her and I really like the fact that she was thinking about my culinary passion even being far away from the country. I was more than pleased and as soon the gift was received it was also opened and tested. For me it was pretty surprising that snails turned out totally tasteless straight from the can. On the other hand it was a good idea, because the manufacturer gave me the chance to season it according to my taste. I decided to go for sth aromaticcolorful and altogether very easy to prepare. The perfect snack of appetizer that will delight your guests, if only they are brave enough to taste snails:-)




Składniki (2 porcje) (scroll down for English)
ok. 20 - 25 ślimaków, odsączonych z zalewy (ja korzystałam ze ślimaków w zalewie z puszki)
ok. 5- 6 kromek z bagietki lub innego białego pszennego pieczywa
3- 4 łyżki masła
pół pęczka pietruszki
2 ząbki czosnku
sól i pieprz do smaku

1. Kromki pieczywa podpiecz w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok. 5-10 minut
2. Posiekaj pietruszkę bardzo drobno
3. Zetrzyj czosnej na tarce
4. Dobrze wymieszaj pietruszę z masłem i czosnkiem.
5. Dopraw solą i pieprzem
6. Podpieczone kromki pieczywa posmaruj grubo masłem z pietruszką i czosnkiem a na wierzch połóż ślimaki
7. Zapiekaj w piekarniku przełączonym na opcję zapiekania jeszcze przez kilka minut aż masło troszkę się rozpuści a ślimaki podgrzeją. Pilnuj jednak, żeby ani grzanki ani ślimaki się nie przypaliły. 

English version
Ingredients (2 servings)
about 20 - 25 snails, drained (I used canned snails without shels)
about 5 - 6 slices of baguette or other white wheat bread
3 - 4 tablespoons of butter
half bunch parsley
2 cloves of garlic
salt and pepper to taste

1. Toast slices of baguette in the oven at 180 degrees for 5-10 minutes
2. Chop the parsley very finely
3. grate garlic
4. Mix parley with butter and garlic
5. Season with salt and pepper
6. Spread parley and garlic butter on bread slices and top with snails
7. Bake in the oven with grill option turned on for few minutes until the butter is melted and snails are warm. Mind, however, not to burn bruschettas. 





46 komentarzy:

  1. Jestem z tych co ślimaki omijają z daleka. :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Drui, zapraszam więc na kolejny post, który będzie zdecydowanie mniej ślimakowy :-)

      Usuń
  2. Zo ja pozostane przy pieruszkowo-czosnkowych grzankach! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea zapraszam więc na przepyszne grzanki :-)

      Usuń
  3. wow! nie jadłam ślimaków i już na pewno ich nie robiłam. Bardzo fajny, odważny przepis (pomimo, że ty pewnie tak nie myślisz) bardzo ciekawa jestem smaku i może kiedyś uda się wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, zdaję sobie sprawę, że moja dzisiejsza propozycja jest odważna, ale w końcu do Odważnych świat należy, więc zachęcam Cię do spróbowania ślimaków choć raz w życiu :-)

      Usuń
  4. Tak to smakowicie wygląda.. Tak, mimo ślimaków! Nie mam uprzedzeń do takich ekstrawagancji w kuchni i chętnie spróbowałabym takich grzanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam więc Whiness na ślimakową wyżerkę :-)

      Usuń
  5. Tosty z figą były boskie ale ślimaków już nie dotknę,ostatnim razem trafiły mi się jakieś nie bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igo, zapraszam więc na następny post, który będzie bardziej tradycyjny i nie taki odważny jak ten :-)

      Usuń
  6. no to mnie zagiełaś ... nie jadłam ich jeszcze a chciałabym bardzo spróbować - jestem bardzo odważna do próbowania nowych "potraw" - oczywiscie oprocz zyjacych larw itp:)))
    mowisz - piszesz ze w zalewie z puszki ..hmmm trzeba sie dobrze rozejrzec na polkach sklepowych :) moze uda sie znalezc :) i wtedy dolacze do grona lubiacych lub nie nawidzacych slimaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Olesiu, ślimaki były w puszcze, już gotowe, przegłodzone, umyte, pozbawione "domków" więc robota z nimi żadna. Wystarczy wyjąć z puszki, odcedzić z zalewy i można działać:-) Nie potrzebujesz nawet specjalnych szczypczyków do ślimaków, bo one są do tych z domkami na grzbiecie ;-)

      Usuń
    2. biedne slimaki ... bez domkow ;p - zapuszkowane hehe :D

      Usuń
  7. Hmm, że ślimakami to rzeczywiście śliski temat. Jadłam kilka razy, szału nie było, za to przed oczami miałam potem te biedne winniczki, które uwielbiałam hodować na balkonie jako dziecko.
    Pewnie pietruszkowe masełko rzeczywiście podkręciłoby ich smak, ale one tak paczyły na mnie, te małe czułki wyciągały...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech no tak, rozumiem, że nie każdy się skusi :-)

      Usuń
  8. A ja lubię i poproszę taką bruschettę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm... nie wiem czy się kiedykolwiek odważę na spróbowanie. ale w sumie, jako miłośniczka kuchni, powinnam. Ale chyba jak poprzedniczka, będę miała w głowie ślimaczki z czasów mojego dzieciństwa i to skutecznie uniemożliwi mi ich skonsumowanie :):)

    OdpowiedzUsuń
  10. ślimaki jadłam raz zprzykrym skutkiem
    twoje wyglądają wyśmienicie

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja se chyba nadal boje takch smakow .. ! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. pięknie potraktowałaś ten oślizgły temat:D podane wybornie! jadłam raz przygotowane przez teścia i nie wywołały we mnie żadnych emocje- takie nic. Może to i dobrze, bo chętnie sama kiedyś je przyrządzę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Antenko :-D Przyrządź koniecznie, bo przygotowuje się je szybciutko a smak jest fantastyczny :-)

      Usuń
  13. Piszę się na spróbowanie tego połączenia, wygląda świetnie a i pewnie smakuje dobrze

    OdpowiedzUsuń
  14. Odważnie:).
    Nigdy nie jadłam ślimaków,ale nie mówię ,że nie spróbuję. Może kiedyś ? Wtedy sie przekonam czy lubie, czy nie.
    Wiem,że ślimaki są śliczne i lubię je... głaskać :P.
    Pozdrowienia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majanko, wierzę, że do odważnych świat należy. Ja też lubię żyjące ślimaki, ale zupełnie nie przeszkadza mi to i mogę je potem zjeść :-) Pozdrawiam cieplutko :-)

      Usuń
  15. A ja ślimaki lubię i bardzo chętnie zjadłabym kilka takich grzanek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to częstuj się:-) Zapraszam do stołu :-)

      Usuń
  16. Ciekawe danie, ale nie wiem czy bym się odważyła spróbować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu chociaż raz warto spróbować :-) Ja zawsze namawiam do eksperymentów :-)

      Usuń
  17. Ja lubie, choc jadlam tylko raz (ale na pewno na tym sie nie skonczy). Strasznie trudno je tutaj dostac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem coś o tym w Łódź city też wcale nie jest łatwo. Ale szczęśliwie dzięki moje koleżance mogłam się cieszyć puszeczką slimaczności :-)

      Usuń
  18. Ja tam ślimaki uwielbiam. W sumie nie ma czego nie lubić, bo w gruncie rzeczy one prawie nie mają smaku... To dlatego tak dobrze smakują w akompaniamencie czosnku i pietruszki. Bardzo ładnie je podałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Iwonko, zgadzam się, że ślimaki same w sobie, niczym nie doprawione nie mają raczej smaku żadnego. Podkręcone czosnkiem i pietruszką są jednak naprawdę warte spróbowania :-)

      Usuń
  19. I have never had a snails. This looks so beautiful that I want to grab one from the screen! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh Marina I encourage you to try them at least once in your lifetime:) It's such a pity you leave sooo far :-(

      Usuń
  20. ślimaki nawet we Francji mnie nie urzekły, ale Twoje wyglądają wyśmienicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje choć wizualnie ale jednak Cię urzekły :-) Pozdrawiam cieplutko :-)

      Usuń
  21. Na pewno było pyszne, ja jednak wolę ślimaczki zapiekane w muszelkach i wyjadać je nie patrząc im w oczka :D
    A można wiedzieć gdzie nabyłaś je w Łodzi? całe wieki nie jadłam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj były, były pyszne i to jak. A ja swoich ślimaków nie kupiłam, tylko dostałam w prezencie. Przyjechały do mnie z podróży po Europie.

      Usuń